"Tylko miłość jest twórcza."

                         św. Maksymilian

 winkwinkwink

Niedziela Bożego Miłosierdzia

Litania do Miłosierdzia Bożego

 

Kyrie, eleison, Chryste, eleison.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże – zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże – zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże – zmiłuj się nad nami.

Święta Trójco, jedyny Boże – zmiłuj się nad nami.

Miłosierdzie Boże, najwyższy przymiocie Stwórcy, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, niezgłębiona miłości Uświęciciela, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, niepojęta tajemnico Trójcy Świętej, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, wyrazie największej potęgi Boga, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, w stworzeniu duchów niebieskich, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, powołujące nas z nicości do istnienia, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, ogarniające wszechświat cały, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, darzące nas życiem nieśmiertelnym, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, chroniące nas przed zasłużonymi karami, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, dźwigające nas z nędzy grzechu, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, usprawiedliwiające nas w Słowie Wcielonym, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, wypływające z ran Chrystusowych, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, tryskające z Najświętszego Serca Jezusowego, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, dające nam Najświętszą Maryję Pannę za Matkę Miłosierdzia, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, w objawieniu tajemnic Bożych, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, w ustanowieniu Kościoła powszechnego, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, w ustanowieniu sakramentów świętych, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, przede wszystkim w sakramencie chrztu i pokuty, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, w sakramencie Ołtarza i kapłaństwa, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, w powołaniu nas do wiary świętej, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, w nawróceniu grzeszników, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, w uświęceniu sprawiedliwych, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, w udoskonaleniu świątobliwych, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, zdroju chorych i cierpiących, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, ukojenie serc udręczonych, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, nadziejo dusz zrozpaczonych, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, towarzyszące wszystkim ludziom zawsze i wszędzie, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, uprzedzające nas łaskami, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, pokoju konających, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, rozkoszy niebiańska zbawionych, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, ochłodo i ulgo dusz czyśćcowych, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, korono Wszystkich Świętych, ufamy Tobie!

Miłosierdzie Boże, niewyczerpane źródło cudów, ufamy Tobie!

Baranku Boży, któryś okazał największe miłosierdzie w odkupieniu świata na krzyżu – przepuść
nam, Panie.

Baranku Boży, który się miłosiernie ofiarujesz za nas w każdej Mszy świętej – wysłuchaj nas,
Panie.

Baranku Boży, który z nieprzebranego miłosierdzia gładzisz grzechy nasze – zmiłuj się nad nami.


K:
Miłosierdzie Boże ponad wszystkie dzieła Jego.

W: Przeto miłosierdzie Pańskie na wieki wychwalać będziemy.


Módlmy się:

Boże, w którym miłosierdzie jest niezgłębione, a skarby litości nieprzebrane, wejrzyj na nas łaskawie i pomnóż w nas ufność w miłosierdzie Twoje, byśmy nigdy, nawet w największych trudnościach nie poddawali się rozpaczy, lecz zawsze ufnie zgadzali się z wolą Twoją, która jest samym miłosierdziem. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Króla miłosierdzia, który z Tobą i Duchem Świętym okazuje nam miłosierdzie teraz i na wieki. Amen.

 winkwinkwink

 

OFERTA PIELGRZYMKOWA

 PÓŁNOCNO-WSCHODNIA POLSKA, TROKI, WILNO.

Termin: 14-16.06.2019r.

Wyjazd: godzina 23:00

 Dzień 1 - przyjazd w godzinach rannych do Grabarki – nawiedzenie sanktuarium, Góra Krzyży, 9:15 Białegostoku – zespół Parkowo – Pałacowy Rodu Branickich, 13:00  Augustów – rejs statkiem odcinkiem Kanału Augustowskiego z jednym śluzowaniem do Studzienicznej, gdzie znajduje się najważniejsze Sanktuarium Maryjne Diecezji Ełckiej, Sejny – Cudowna Figura Matki Bożej zwana Szafkową, 17:00 Wigry – Klasztor po Kamedulski, obiadokolacja nocleg w Polsce.

 Dzień 2 – śniadanie, przejazd do miejscowości Troki, zwiedzanie miasteczka. Spacer wzdłuż ulicy Karaimskiej, zapoznanie się z kulturą Karaimów licznie zamieszkujących te tereny. Największą atrakcją jest położony na wyspie zamek Wielkich Książąt Litewskich. Po zwiedzaniu Przejazd do Wilna: Ostra Brama – Msza Święta, Rossa - zwiedzanie cmentarza na którym spoczywa serce Piłsudzkiego, najpiękniejszy w Wilnie kościół Piotra i Pawła, Góra Trzech Krzyży (panorama Wilna z wysokości 180 metrów), obiadokolacja, dla zainteresowanych wieża telewizyjna, zakwaterowanie w hotelu, nocleg.

 Dzień 3 - Śniadanie, spotkanie z przewodnikiem, zwiedzanie Wileńskiej starówki: początek przy Ostrej Bramie, Świątynia Unicka, cela Konrada, Cerkiew Św. Ducha, plac Ratuszowy, urocze boczne uliczki starówki, polski kościół Św. Ducha, kościół Św. Trójcy z obrazem Kazimierowskiego ,,Jezus Miłosierny”, Uniwersytet Wileński z dziedzińcami i kościołem Św. Janów. Czas wolny. Dalsze zwiedzanie: plac Katedralny, muzeum Mickiewicza, kościół Św. Anny i Bernardynów. wyjazd w drogę powrotną, po drodze obiadokolacja w Polsce.

 Koszt uczestnictwa: 520,00 zł./osobę

 Świadczenia zawarte w cenie:

- transport, parkingi, opłaty drogowe

- Pilot - przewodnik

- miejscowy przewodnik

- 2 noclegi

- wyżywienie: 2 śniadania, 3 obiadokolacje,

- ubezpieczenie: NNW i KL

 

Dodatkowo płatne bilety wstępu około 60 złotych:

 Pałac Branickich w Białym Stoku, rejs statkiem, Wigry – Klasztor, Troki – zamek Wielkich książąt Litewskich, muzeum Mickiewicza w Wilnie,

  Biuro FLORATUR

Grzegorz Wojtoń  tel: 605 050 453

www.floratur.pl

Zgłoszenie u ks. Jacka Michno

tel.: 604412026

 

 winkwinkwink

Warto przeczytać!!!

8.03.2019r.

VIA DOLOROSA

Droga Krzyżowa…Jerozolima…
Via Dolorosa…Sacrum pielgrzyma…
W islamskiej strefie, umowna Droga,
Na niej szedł Jezus, z Krzyżem, do Boga…
Via Dolorosa…Wąskie ulice,
„O szerokości na dwie oślice
Lub dwa wielbłądy”, by objuczone
Mogły się mijać w przeciwną stronę.
Wrzask, mozaika kramów, handlarzy-
Tu o modlitwie nie ma co marzyć!
Droga pokryta zimnym kamieniem
I wyślizgana historii cieniem…
Ze straganami, co wystrojone
Jak nierządnice, gdy obnażone
Wciąż oferują bezwstydnie wdzięki…
Na Drodze Pańskiej, na Drodze Męki ?!
Ci zaślepieni handlarze, kupcy,
To chyba nie są aż tacy głupcy,
Co uważają, że Zmartwychwstanie
I Krzyż są kłamstwem? Wybacz im, Panie!
Gdy głównym celem ich jest mamona,
Via Dolorosa wprost wymarzona…
Zgrajo przekupniów, nienasycona,
Ty przez Jezusa raz wypędzona,
Gdy cię przegonił z świątyni progów!
Nie starł wam Jezus na zawsze rogów?!
Kupiec zaprasza gestem, uśmiechem,
Kusi i wabi, jak Szatan grzechem!
Walką dwóch synów Droga smagana:
Jezus- Syn Pana, Mammon-Szatana…
Ikona zdrajców, „Santa mamona”
Nawet na fresku jest uwieczniona
Mistrza da Vinci ! W słynnej „Wieczerzy”
Judasz w mamonę, nie w Pana wierzy…
Gdy Jezus mówi o zdradzie, męce,
Co Judasz ściska w swej prawej ręce?
On za 30 srebrników kilka,
Zdradzając Mistrza, gorszy od wilka…
I czy nie takie w fresku przesłanie:
„Światem Zło rządzi, a nie Ty, Panie!”
Droga Krzyżowa! Wije się Droga
I kusi, wabi…Droga do Boga…
W hołdzie, w radości, w zgiełku lub trwodze,
W procesjach, z pieśnią- tłum na tej Drodze!
Tą drogą kroczył Jezus-Syn Boży,
Za nasze grzechy życie tu złożył!
Droga Jezusa! Stacje ukryte,
Ledwo widoczne i jak rozmyte…
Na jednym krańcu są gorzkie żale,
Na drugim…pieniądz i wstydu…wcale.
Tam, gdzie Golgota, na samej górze,
Stoi Krzyż Pański, wiary przedmurze!
Tam, w Bazylice Grobu Pańskiego,
Na chwałę Bożą tam wzniesionego,
Brał swój początek świat chrześcijański,
Świat miłosierdzia, miłości, Pański !
Jestem tu z żoną. Gdy patrzę z góry
To widzę obraz świata…ponury:
Jak Zło się wije tu, u podnóża,
By błotem grzechu sacrum unurzać…
Choć Jezus wisiał tu wywyższony,
Nie Jego władza tu – lecz mamony!
Kiedy był bity, krew ciekła z rany,
Gdy biczowany był, krzyżowany,
Jak mękę Syna Matka widziała,
I jak cierpiała? Co przeżywała,
Gdy na kolanach, z Krzyża zdjętego,
Trzyma miłego Syna martwego?
Czemu autorze „Piety”, Michale,
Kiedy rzeźbiłeś z kunsztem detale,
Ni jednej łezki ,w próżni wiszącej,
Nie wyrzeźbiłeś Matce płaczącej?
Czy tak rozpacza i tak przeżywa
Matka Cierpiąca i Boleściwa?..
Spokój Maryi w rzeźbie urzeka…
Czyżby wiedziała, co Syna czeka?
I jakie Mistrzu ślesz nam przesłanie,
Co chcesz powiedzieć? Pomóż mi Panie!
Czemu łzy Matce nie poleciały,
Z bólu, pod dłutem nie skamieniały?!
Pytam za wiele…Wiem, Panie Boże,
Że tylko Twoja ręka tak może!
Lecz Tyś się Boże wcale nie śpieszył,
Boś Ty się Boże jak Ojciec cieszył,
Że Syn ożyje! Syn Zmartwychwstały!
Że się Niebieskiej doczeka Chwały!
Bo za nas wszystkich cierpiał On rany,
Jezus-Syn Boży, nasz Pan nad pany!
Co widzi teraz, z czasu tamtego:
Więcej dobrego widzi, czy złego?
Droga Krzyżowa, to wszystkich Droga,
Droga do prawdy, Droga do Boga.
Droga Krzyżowa, to ludzi droga…
Co cenią bardziej: pieniądz, czy Boga?
Ludzkie i chciwe, przewrotne plemię!
Co w zakamarkach dusz waszych drzemie?
Gdzie wasz szacunek, sumienie, trwoga?
Chcecie zarabiać na ranach Boga?
On ofiarował nam krew i ciało
A wam wciąż mało i ciągle mało…
Jaką poniesiesz, o ludu, karę,
Że profanujesz Boską ofiarę?!
Pijesz krew Jego, spożywasz Ciało
W Komunii Świętej- i ciągle mało?
Dlaczego sacrum depczą profanie?
Ty znasz odpowiedź…Proszę Cię, Panie!
I czyj świat będzie, świat Dobra, Pański:
Żydów, islamski, czy chrześcijański?
Judaizm-Islam, bracia przyrodni,
Z jednego ojca, a jak niezgodni !
Za nich też cierpiał Jezus- Syn Boga…
Via Dolorosa to i ich droga…
Może te światy połączysz Panie
I niech już jeden, zgodny, nastanie?
Lecz w co w nim wierzyć, zlituj się Panie !
W Niebo i w Piekło, czy w Zmartwychwstanie?
Co czas przyniesie nam , Boże, co?
Zło dobro zetrze, czy Dobro Zło?
Via Dolorosa – każdego droga,
Droga z ciężarem Krzyża, do Boga !
Via Dolorosa ludzi zaprasza !
Tu czerpią wzorzec: z Pana? Z Judasza?
Powiedz mi Jezu- Ty żyjesz przecie-
Jak ludzie cenią Dobro na świecie?
Po tej pielgrzymce, kiedy z niej wrócą,
Więcej nie zgrzeszą? Czy Zło odrzucą?
A może krwawią wciąż Twoje rany,
Bo świat zepsuty, świat zakłamany?
Czy Jezu Twoja ofiara na nic,
Bo grzech z chciwością doszedł do granic?
Jak świat naprawić?…Wszechmocny Panie,
Wystarczy Twoje: „I niech się stanie !”
Patrzysz na wszystko i nie grzmisz Boże…
Znowu ofiarę planujesz może…
Czy nie na drugie Ukrzyżowanie
Gotujesz lud swój? Ty wiesz, o Panie !
Jezusa oszczędź, proszę w pokorze –
A te pytania do stóp Ci złożę…
Jezusa oszczędź, proszę Cię pięknie,
Bo serce z żalu jak dzwon mi pęknie…

Jerozolima, listopad, 2018r.

Longin Żbikowski

 winkwinkwink

Warto wiedzieć!!!

6.03.2019r.

O środzie popielcowej

Środa Popielcowa nazywana jest również Popielcem lub Wstępną Środą. To dzień, kiedy w Kościele katolickim rozpoczyna się 40-dniowy okres Wielkiego Postu. Symboliczne posypanie głowy popiołem i powstrzymanie się od niektórych potraw rozpoczynają okres pokuty, przygotowujący do Świąt Wielkiej Nocy.

 Rytuał posypywania głowy popiołem

Posypywania głów popiołem na znak pokuty, to obrzęd znany w wielu tradycjach. Wzmianki o nim znajdziemy już w Starym Testamencie  - wspominają o nim Księgi Jonasza i Joela, ale stosowany był także w starożytnej Grecji i Egipcie i tradycyjnych obrzędach arabskich. Wszędzie tam był on znakiem żałoby i pokuty. Znany był również wśród tradycyjnych plemion indiańskich, gdzie obrządki związane z ogniem były ważnym elementem szamańskich rytuałów.

Popiół w tradycji żydowsko-chrześcijańskiej ma przypominać o przemijaniu i ułomności ludzkiego życia, oznacza też żałobę i ból. Ale nie tylko. Popiół jest także znakiem oczyszczenia i zmartwychwstania. Przecież Bóg stworzył człowieka z prochu ziemi i odrodził go w Chrystusie do nowego życia.

Środa Popielcowa

Zwyczaj posypywania głów popiołem podczas liturgii Wstępnej Środy przyjął się w Kościele w XI w. Jako oficjalny element obrządku został wprowadzony przez papieża Urbana II w 1099 r. Reforma liturgiczna Soboru Trydenckiego uprawomocniła zaś nazwę „Środa Popielcowa” w 1570 r.

W Środę Popielcową wierni podczas liturgii pochylają głowę w pokorze, a kapłan symbolicznie posypuje ją popiołem, pochodzącym z palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedniego roku. Podkreślaj w ten sposób związek pomiędzy pokutą wiernych, a męką i śmiercią Chrystusa. Kapłan wypowiada przy tym słowa: „Prochem jesteś i w proch się obrócisz” lub „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Tradycyjny obrzęd ma za zadanie przypomnieć, że życie ziemskie mija, a silna wiara, ćwiczenia duchowe, dobrowolne wyrzeczenia i bezinteresowne dawanie pomagają osiągnąć życie wieczne.

Znaczenie postu

W Kościele katolickim dni lub okresy pokuty stanowią specjalny czas przygotowania do najważniejszych świąt. W tym czasie wierni odbywają swoistą podróż duchową, dzięki pokucie i uczestnictwie w liturgii. Dobrowolne wyrzeczenia i post mają za zadanie wzmocnić ich wiarę i pokorę.

Środa Popielcowa rozpoczyna okres Wielkiego Postu. Przez 40 dni wierni przez modlitwę i powstrzymywanie się od niektórych pokarmów przygotowują się do najważniejszych świąt w Kościele katolickim, jakimi są Święta Wielkiej Nocy.

 winkwinkwink

WARTO PRZECZYTAĆ!!!

25.02.2019r.

Anna Bajon

Mieć aby być, czy być żeby mieć?

Gdybyśmy nie wiedzieli o istnieniu pewnych rzeczy, nawet nie przeczuwalibyśmy, że mogą się przydać, dziś uważamy je za niezbędne. Do czego są tak koniecznie potrzebne? Zwykle mają zaspokajać pragnienia, a tylko je wzmagają. I tu się rodzi podstawowa definicja konsumpcjonizmu, który polega na gromadzeniu dóbr i korzystaniu z usług ponad rzeczywiste potrzeby.

A przecież kolejna rzecz nie nasyci niepokoju, kolejny gadżet nie udowodni własnej wartości, a kolejna godzina zajęć nie wychowa dziecka. Wszyscy ulegamy reklamom, marketingowcom różnej maści i producentom, chcącym zarobić. Wpadamy w błędne koło nienasycenia, pracy ponad siły i frustracji. Dawniej groziło ono tylko naprawdę bogatym ludziom, dziś dotyczy nieomal wszystkich.

Jak jest różnica między konsumowaniem a konsumpcjonizmem? Pierwsze dotyczy zaspokajania realnych potrzeb, drugie to konsumpcja nadmierna, ryzykowna, kosztowna, nie licząca się z konsekwencjami.

Spirala potrzeb

Dlaczego problem w naszych czasach stał się tak powszechny? Przede wszystkim z powodu dopadającej nas wszędzie reklamy. Nie da się jej uniknąć. Owszem można wyłączyć telewizor, zamknąć przeglądarkę, ale przecież, nawet najzwyklejsze i najpotrzebniejsze rzeczy, które kupujemy zachęcają na opakowaniach, żeby skorzystać z okazji, kupić taniej, bo… więcej.

Jeżeli kwestia dotyczy dóbr ponad naszą kieszeń, możemy szybko i bez wielkich ceregieli skorzystać np. z długoterminowej umowy z firmą telekomunikacyjną a już za chwilę urządzenie, o którym marzyliśmy będziemy trzymać w dłoni. Od telefonu wielu zaczyna swoją historię kredytową. Bywa, że od niego także zaczyna się spirala długów, kredytów i windykacji.

Żeby mieć (telefon, motor, samochód, mieszkanie, willę z basenem itd.) podpisujemy cyrografy na wiele lat spłacania kredytu nie tylko swoimi pieniędzmi ale także czasem (zabieranym przy okazji osobom dla nas najważniejszym), stresem czy wreszcie zdrowiem.

Wygodne życie

Wygoda stała się celem samy w sobie. Wygodne mają być nie tylko buty, czy spodnie ale wszystko. Dla wygody kupujemy nową sokowirówkę, bo starej nie da się myć w zmywarce, dla wygody kupujemy nową zmywarkę, bo stara nie jest dostosowana do tabletek All in one, a skoro już kupujemy nową zmywarkę, może warto zmienić meble kuchenne, gdyż obecne nie pasują do nowych trendów. I tak od sokowirówki dochodzimy do remontu, ale nie jest powiedziane, że na nim się skończy, tyle teraz możliwości kredytowania budowy, że być może wystarczy zrobić jeszcze jeden krok i przenieść się na własne? Nie twierdzę, że komfort jest czymś złym. Bo nie jest. Twierdzę tylko, że komfort za cenę dyskomfortu (!) to paranoja. Ktoś na ten kredyt MUSI zarobić. To rodzi frustrację, konflikty… czy warto?

Kultura wyrzucania

Zużywamy, wyrzucamy, zagracamy. Niestety kultura wyrzucania przekroczyła sferę materialnych potrzeb. Dotyczy też relacji międzyludzkich. Papież Franciszek zwraca uwagę, że w krańcowym efekcie skutkuje postulowaniem eutanazji czy nieograniczonej aborcji. Poprzez postawę konsumpcyjną niszczy się nie tylko środowisko człowieka, ale także jego samego. Smutne. Przerażające.

Życie to sztuka wyboru

Nieliczni, którzy doznali „oświecenia” bywają nazywani dziwakami i odmieńcami. Bo nie wymieniają zeszłorocznego modelu (czegokolwiek) na przyszłoroczny, pomijając aktualny, gdyż za chwilę wyjdzie z mody. stannie drży, że zubożeje. William Shakespeare powiedział "Szczęśliwy biedak jest bogaczem, jednak I w górach skarbów znajdzie mroźną biedę, Kto nieustannie drży, że zubożeje." * Znamienny cytat.

Nikogo nie omijają życiowe trudności i problemy. Ale czy nie najtrudniejsze do zniesienia są kłopoty w które sami siebie wpędziliśmy? Czym innym jest praca ponad siły, gdy chodzi o zdrowie czy bezpieczeństwo ukochanej osoby, czym innym harowanie dla posiadania.

A przecież żyć taniej nie oznacza gorzej. No dobrze, od razu słyszę głosy, że tanie jedzenie powoduje raka i trzeba włożyć do gara drogie, ekologiczne produkty, żeby otrzymać dobry, zdrowy posiłek.

Owszem. Bo minimalizm nie polega na tym, że mamy jeść najtańsze produkty. W kontekście jedzenia bardzo sensownie zabrzmi – mniej znaczy więcej, inaczej mówiąc może mniej, a trochę drożej, żeby było zdrowiej? Nie można popadać z jednej skrajności w drugą. Przecież i tu są różne wyjścia, zamiast kupować drogie kiełki, samemu posiać rzeżuchę? Proste, łatwe, tanie i zdrowe.

We wszystkim trzeba zachować umiar.

Jeżeli kogoś nie stać na indywidualnego trenera, to przecież stać go na skakankę, albo kije do nordic walking. Uwaga, sprawdziłam, na dziś google na pierwszy rzut proponuje ceny od 21 do 400 zł… Teraz należałoby się wczytać, czy różnica w użytkowaniu jest równie duża.

W czasach gdy reklama nawołuje „sprawdź czy nie potrzebujesz?” jedno czego naprawdę potrzebujemy to zdrowy rozsądek.

https://opoka.org.pl/biblioteka/I/IZ/pzu2019_ab_konsumpcjonizm.html

 winkwinkwink

2.01.2018r.

Warto przeczytać!!!

Wywiad z Bratem Aloisem

 

 

Brat Alois z Taize: Wrocław jest etapem poszukiwań dróg do młodzieży

   

Brat Alois, przeor wspólnoty z Taize, która w 2019 r. zorganizuje 42. Europejskie Spotkanie Młodych (ESM) we Wrocławiu, wierzy, że wydarzenie to pomoże w poszukiwaniu dróg do młodzieży. Przedstawił wyzwania dla Kościoła i społeczeństw w pracy z młodymi ludźmi.

W niedzielę podczas ogłaszania Wrocławia jako gospodarza kolejnego ESM powiedział brat, że młodych „ugości miasto, w którym zima może być zimna, ale przyjęcie będzie ciepłe”. Zabrzmiało to bardzo osobiście…

Brat Alois: Podczas poprzednich dwóch spotkań we Wrocławiu, w 1989 r. i 1995 r., byłem bezpośrednio zaangażowany w ich organizację. Spędziłem we Wrocławiu wiele miesięcy, więc wiem, o czym mówię. Powrót na spotkanie do gościnnej Polski jest dla nas, braci z Taize, bardzo osobistym przeżyciem. Zorganizowaliśmy w Polsce już cztery Europejskie Spotkania Młodych, mamy w naszej wspólnocie czterech Polaków i bardzo wielu przyjaciół w waszym kraju. Założyciel naszej wspólnoty, brat Roger, zawsze dużo i z podziwem mówił o wierze Polaków. W ogóle historia naszej wspólnoty blisko łączy się z historią współczesnej Polski. Te dynamiczne relacje rozpoczęły się w dekadzie lat 70. XX w., kiedy brat Roger przybył na zaproszenie polskich biskupów na pielgrzymkę mężczyzn do Piekar Śląskich. Później wracał tam kilkakrotnie. Odwiedzał też inne polskie miasta, m.in. Kraków, gdzie mieszkał u ówczesnego arcybiskupa Karola Wojtyły. Tak stopniowo rodziły się więzi naszej wspólnoty z Polakami, ale nie od razu były one intensywne, a liczba Polaków na naszych spotkaniach była znikoma.

Co stanowiło przełom? „Odwilż” polityczna w krajach bloku komunistycznego?

Tak, ale nikt wówczas, w dekadzie lat 80., nie spodziewał się jeszcze, że mury dzielące Europę runą tak szybko. W 1988 r. brat Roger zaczął mówić nam, że warto byłoby zorganizować Europejskie Spotkanie Młodych w Polsce. Warunki do zaplanowania takiego wydarzenia były jednak trudne. W maju 1989 r. nasz przeor ogłosił nagle, że na kolejne ESM pojedziemy do Polski, do Wrocławia. Zapowiedział to podczas małego, regionalnego spotkania w węgierskim Peczu i wywołał zdziwienie nawet wśród samych braci naszej wspólnoty.

Baliście się organizacji dużej imprezy za Żelazną Kurtyną?

Mieliśmy bardzo mało czasu, niewiele ponad sześć miesięcy do bardzo poważnego przedsięwzięcia, w jakim miało uczestniczyć kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi z obu stron muru. To była bardzo skomplikowana operacja logistyczna, która polegała m.in. na zorganizowaniu pociągów specjalnych. Myśleliśmy sobie też: jak zorganizować takie przedsięwzięcie w Bloku Wschodnim, przecież dla wielu uczestników potrzebne będą wizy? Ostatecznie już w czasie przygotowań do wrocławskiego spotkania zaczął się w Polsce zmieniać system polityczny i część biurokratycznych formalności odpadła. Byliśmy naocznymi świadkami tych wydarzeń. Świętowanie tego przełomu było dla nas czymś naprawdę wyjątkowym. Spotkanie we Wrocławiu ruszyło, kiedy Polską rządził już gabinet premiera Tadeusza Mazowieckiego.

Fot. flickr/Maciej Biłas

Struktury państwowe i lokalne wciąż były jednak komunistyczne. Jak wam się z nimi współpracowało?

To prawda. Polska była wciąż jeszcze komunistycznym krajem. Pierwsze miesiące po czerwcowych wyborach nie przyniosły wielu zmian. To, co jednak dostrzegaliśmy, to wielu otwartych na nas ludzi, nawet tych, którzy byli wówczas u władzy. Byli oni wdzięczni, że zdecydowaliśmy się zorganizować w Polsce spotkanie dla młodzieży z całej Europy. Z biegiem czasu zaczęli nam pomagać: władze miejskie w transporcie lokalnym, PKP – w organizacji pociągów specjalnych. Okazało się bowiem, że mamy tyle zgłoszeń na ESM, że musimy szukać noclegów poza Wrocławiem. Konieczne było zapewnienie dziesięciu specjalnych pociągów, które kursowały podczas spotkania codziennie między centrum miasta a prowincją. Myślę, że to, iż spotkanie się udało to przede wszystkim zasługa polskiego Kościoła. To on tak naprawdę był gotowy na organizację tego pierwszego w Europie Środkowo-Wschodniej spotkania młodych. Bez niego – i tej ogromnej rzeszy ludzi z nim związanej – nie dalibyśmy rady.

Jak brat, przyzwyczajony do realiów Europy Zachodniej, czuł się w rzeczywistości wychodzącej z komunizmu Polski? Co stanowiło największe trudności?

Komunikacja z dolnośląską prowincją. To był poważny problem. Aby zadzwonić na jakąś wieś trzeba było iść na pocztę i poprosić o połączenie. Telefon z określonej wsi mógł oddzwonić po dziesięciu minutach, ale równie dobrze po dwóch godzinach. My tymczasem nie mieliśmy czasu. Ten problem zaczął nas przerastać.

Jak go rozwiązaliście?

Jeden z naszych młodych polskich przyjaciół wpadł na pomysł objeżdżania autem podwrocławskich wsi. Zajeżdżaliśmy więc codziennie na parafie, a tam księża pomagali nam docierać do rodzin chętnych do udzielenia gościny uczestnikom ESM. Okazało się to bardzo skuteczne.

Po sześciu latach, w 1995 r., znowu zorganizowaliście ESM we Wrocławiu. Jak brat wspomina ten powrót?

Polska w ciągu tego krótkiego okresu bardzo się zmieniła. Cieszyliśmy się, że wiele spraw szło w dobrym kierunku, a kraj stawał się nowocześniejszy. Nastąpił też kolejny etap w polskiej historii – w tak krótkim czasie ugruntowały się postawy proeuropejskie, a Polacy zaczęli otwarcie deklarować chęć przystąpienia do zjednoczonej Europy. Pamiętam, że kiedy w 1989 r. jeden z polskich senatorów zapewniał mnie, że celem władz w Warszawie będzie zabieganie o szybki akces do struktur europejskich, byłem bardzo sceptyczny wobec takiego scenariusza. Nie wierzyłem, że ten proces potoczy się tak szybko.

W pierwszych latach po upadku komunizmu, w dekadzie lat 90., na wasze spotkania w wiosce Taize, w Burgundii, zaczęły przybywać tysiące młodych Polaków. Podobnie było z Europejskimi Spotkaniami Młodych, które głównie dzięki Polakom stały się masowymi imprezami. Uczestniczyło w nich po 80 tys. osób, a nawet więcej. Dziś w madryckim ESM brało udział zaledwie 15 tys. osób. Skąd tak drastyczny spadek liczby uczestników?

Częściowo wynika on z tego, że w dekadzie lat 90. wielu młodych ludzi z Europy Środkowo-Wschodniej miało po raz pierwszy szansę wyjazdu na Zachód. Organizowane przez nas ESM traktowali więc oni jako okazję do turystycznych wojaży.

Jaka jest dzisiejsza młodzież? Kiedyś papież Paweł VI prosił brata Rogera o zdradzenie sekretu, „klucza” do serc młodych ludzi. W jaki sposób dotrzeć do nich dzisiaj?

To niezwykle trudne zadanie. Żyjemy bowiem w erze cyfrowej: młodzi nieustannie korzystają z laptopów i smartfonów. Czy to w Polsce, czy w innym kraju Europy podlegają dziś tym samym zjawiskom: są szybcy, elastyczni, gotowi do zmiany pracy, do zmiany miejsca zamieszkania. To sprawia zaś, że ich zaangażowanie w projekty długookresowe staje się coraz trudniejsze. Na przykład decyzja o założeniu rodziny jest dziś dla wielu z nich niezwykle trudna. Niestety, wraz z rozwojem technologicznym w życiu współczesnych społeczeństw pojawiły się nowe problemy i wiele rodzin cierpi.

Wczesną jesienią bracia z Taize przybędą do Wrocławia, by zorganizować trzecie w tym mieście ESM. Co będziecie mieli do zaoferowania młodym Polakom?

Chcemy być obok nich, pomagając im odkrywać ich osobistą wiarę w Boga. Wiara dzisiejszej młodzieży rzadko w Europie opiera się już na tradycji. Oczywiście, w Polsce tradycja wiary jest wciąż silna i przekazywana z pokolenia na pokolenie, ale jeśli nie idzie ona w parze z osobistą refleksją to na dłuższą metę tradycja na niewiele się przyda.

Czego ta refleksja powinna dotyczyć?

To są różne pytania, np.: Dlaczego wierzę? Kim jest dla mnie Chrystus? Jakie mam wątpliwości? Jeśli nie ma we mnie takiego dialogu, jeśli nie wyrażam osobiście wiary, to tradycja nie wystarczy. Aby osiągnąć osobistą więź z Bogiem młodzi ludzie muszą najpierw znaleźć kogoś, kto mógłby ich wysłuchać. Kogoś kto miałby czas i przyjąłby ich takimi, jakimi są, bez stawiania natychmiastowych warunków: „Musisz być taki!”. Młodzież trzeba najpierw przyjąć, a dopiero później zastanowić się nad następnym krokiem. Młodym trzeba towarzyszyć. Nie można im powiedzieć: „To ja znam prawdę i trzeba robić tak lub tak”, bo nie posłuchają. Nie pójdą za nakazami, dlatego musimy być bardzo cierpliwi. Podobnie było z bratem Rogerem, kiedy w latach 60. XX w. młodzi ludzie niespodziewanie zaczęli pojawiać się w naszej wiosce. Mało tego, byli oni bardzo krytyczni wobec Kościoła. Brat Roger mówił im wówczas tylko: „Chodźcie, pomódlmy się razem”. Nie dawał im szybko gotowych odpowiedzi. My, bracia, czasem z dystansem podchodziliśmy do tych przypadkowych gości. Mówiliśmy sobie: „Niektórzy z nich są niepoważni…”. Brat Roger tymczasem odpowiadał nam: „Nieważne, że wielu młodych trafia do Taize przez przypadek. Nie wykluczajmy nikogo. Kiedyś coś zrozumieją, w każdym coś zakiełkuje”.

Najbliższe ESM będzie dla wielu młodych Europejczyków okazją do zobaczenia nowej rzeczywistości Wrocławia, jaką jest duża liczba obywateli Ukrainy w tym mieście. Wielu z nich to prawosławni. To chyba dobre wyzwanie dla wspólnoty o charyzmacie ekumenicznym, takiej jak wasza.

Mamy nadzieję, że dzięki ESM we Wrocławiu nastąpi jeszcze większa integracja wspólnot katolickich i prawosławnych. To ważne abyśmy nawzajem zapraszali siebie do naszych kościołów i wspólnie uczestniczyli w modlitwach; aby tworzyły się osobiste więzi. Musimy dokładać większych starań w pomaganiu migrantom. Zjawisko migrowania ludzi będzie się bowiem pogłębiać na świecie. Byłoby dobrze, aby udało się je powstrzymać, ale w dłuższej perspektywie jest to nierealne. Wszelkie bariery, które postawimy, migranci ostatecznie pokonają. Ten trudny proces będzie się nasilał, a przyszłości nie potrafimy przewidzieć. Jako chrześcijanie możemy jednak budować osobiste relacje z tymi ludźmi, próbować spotykać konkretne osoby. Wierzę, że to pomoże nam znaleźć sposoby na rozwiązanie obecnego kryzysu migracyjnego.

 winkwinkwink

 

Warto pamiętać!!!

Władze komunistyczne jeszcze 12 grudnia przed północą rozpoczęły zatrzymywanie działaczy opozycji i „Solidarności”. W ciągu kilku dni w 49 ośrodkach internowania umieszczono około 5 tys. osób. W operacji wprowadzania stanu wojennego użyto w sumie 70 tys. żołnierzy, 30 tys. milicjantów, 1750 czołgów.

 Z moim charakterem szantaż by się im nie udał – tak Wałęsa odpowiedział na pytanie, czy jakoby znaleziony w Stanford list gen. Czesława Kiszczaka z...

Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego trwały ponad rok i były prowadzone ze szczególną starannością. Kontrolował je m.in. naczelny dowódca wojsk Układu Warszawskiego marszałek Wiktor Kulikow oraz ludzie z jego sztabu.

Na potrzeby stanu wojennego sporządzono projekty różnych aktów prawnych, wydrukowano w Związku Sowieckim 100 tys. egzemplarzy obwieszczenia o wprowadzeniu stanu wojennego, ustalono listy komisarzy wojskowych mających przejąć kontrolę nad administracją państwową i większymi zakładami pracy, a także wybrano instytucje i przedsiębiorstwa, które miały zostać zmilitaryzowane.

Od połowy października z obszarem przyszłych działań zapoznawało się ponad tysiąc Wojskowych Terenowych Grup Operacyjnych. Intensywne ćwiczenia w walkach z tłumem przechodziły oddziały ZOMO. W więzieniach przygotowano miejsca dla ok. 5 tys. działaczy „Solidarności” i opozycji, którzy mieli zostać internowani na podstawie list sporządzanych od początku 1981 r.

Prof. Andrzej Paczkowski w książce „Wojna polsko-jaruzelska” ocenia, że „Solidarność”, opozycja i Kościół nie były przygotowane na wprowadzenie stanu wojennego. „Od lata 1980 r. - pisał prof. Paczkowski - panował w Polsce właściwie permanentny stan niepokoju, wzmagany przez pogłębiające się trudności życia codziennego. [...] Często powtarzające się okresy mobilizacji i wzrostu poczucia zagrożenia w pewnym sensie uczyniły ludzi obojętnymi na sygnały o planowanych działaniach władz”.

W kierownictwie „Solidarności” na początku grudnia 1981 r. zdawano sobie sprawę z gwałtownego wzrostu napięcia, liczono jednak, że do konfrontacji z władzami komunistycznymi dojdzie dopiero po przyjęciu przez Sejm rządowej ustawy „O nadzwyczajnych środkach działania w interesie ochrony obywateli i państwa”.

Decy